Wojna

 

 

Dnia l września 1939 roku Niemcy napadły na Polskę. W orędziu wydanym tegoż dnia w godzinach rannych prezydent Mościcki pisał: „Tej nocy nasz wróg odwieczny napadł na Państwo Polskie bez wypowiedzenia wojny. Stwierdzam to wobec Boga i Historii. W tej chwili historycznej zwracam się do wszystkich obywateli kraju z głębokim przeświadczeniem, że cały Naród stanie obok Wodza Naczelnego i Sił Zbrojnych celem walki o Wolność, Niepodległość i Honor oraz da godną odpowiedź napastnikom, jak to było już nieraz w dziejach stosunków polsko niemieckich. Cały Naród z błogosławieństwem Bożym, w walce o świętą sprawę, wspólnie z Wojskiem, wejdzie do walki w zwartych szeregach, aż do zupełnego zwycięstwa". Na dzień następny zwołane zostało posiedzenie izb parlamentu na sesję nadzwyczajną "dla rozpatrzenia spraw związanych ze stanem wojny". Prezydent wyznaczył też, zgodnie z art. 26 konstytucji, następcą swym na czas wojny, marszałka Edwarda Śmigłego Rydza - Naczelnego Wodza Wojska Polskiego. Ze względu na bombardowania niemieckie prezydent opuścił 2 września Zamek i zamieszkał w willi pod Palenicą. Stamtąd, gdy już do Warszawy zbliżały się czołgi niemieckie, w nocy z 6 na 7 września opuścił wraz z rządem i wodzem Naczelnym stolicę. Pierwszym miejscem zatrzymania była miejscowość Ołyki na Wołyniu, zamieszkał tam w zamku książąt Radziwiłłów. Wobec dalszych postępów ofensywy niemieckiej prezydent wraz z rządem przeniósł się pod granicę rumuńską, ostatecznie do miejscowości Kuty. Dnia 17 września Armia Czerwona zaatakowała obszar Rzeczypospolitej. W godzinach popołudniowych odbyła się ostatnia narada prezydenta, marszałka, premiera j ministra Becka. Wobec bezpośredniego zagrożenia ze strony oddziałów sowieckich tśecydowano o opuszczeniu kraju przez prezydenta i rząd. W orędziu datowanym 17 września prezydent stwierdzał: „Gdy armia nasza z bezprzykładnym męstwem zmaga się z przemocą wroga od pierwszego dnia wojny aż po dzień dzisiejszy, wytrzymując napór ogromnej przewagi całości bez mała niemieckich sił zbrojnych, nasz sąsiad wschodni najechał nasze ziemie, gwałcąc obowiązujące umowy i odwieczne zasady moralności. Stanęliśmy tedy, nie po raz pierwszy w naszych dziejach, w obliczu nawałnicy, zalewającej nasz kraj z zachodu i wschodu". Prezydent uzasadniał dalej konieczność opuszczenia obszaru państwa przez najwyższe władze Polski. "... Z przejściowego potopu ochronić musimy uosobienie Rzeczypospolitej i źródło konstytucyjnej władzy. Dlatego, choć z ciężkim sercem postanowiłem przenieść siedzibę Prezydenta i Naczelnych Organów Państwa na terytorium jednego z naszych sojuszników. Stamtąd w warunkach zapewniających im pełną suwerenność stać oni będą na straży interesów Rzeczpospolitej i nadal prowadzić wojnę z naszymi sprzymierzeńcami".