Ostatnie lata

 

 

Niemcy zorientowali się o wyjeździe Mościckiego zbyt późno, dlatego przejazd do Szwajcarii odbywał się bez przeszkód. W Mediolanie powitał go ambasador Wieniaiua -Dlugoszowski. Po dalszej podróży dotarł do celu i zamieszkał we Fryburgu. W Szwajcarii przybycie Mościckiego wywołało duże zainteresowanie. Prasa poświęciła mu wiele miejsca, publikowano informacje, fotografie i komentarze. Mimo wielu kłopotów osobistych i rodzinnych były prezydent interesował się sprawami publicznymi, wspierał naszych rodaków internowanych w Szwajcarii, a także żołnierzy Armii Polskiej we Francji. Później opodatkował się, mimo bardzo skromnych dochodów, na rzecz Warszawiakom przebywających w obozach jenieckich, obozach koncentracyjnych i obozach pracy przymusowej. Rektor fryburskiego uniwersytetu powierzył mu klucze do bilioteki i wydziału technologicznego, aby mógł w każdej chwili korzystać z pracowni naukowych. Po pięciu miesiącach zajęć na uniwersytecie Mościcki musiał podjąć pracę zarobkową, by utrzymać rodzinę, a w 1940 roku przeniósł się do Genewy, gdzie był zatrudniony w Laboratorium Chemicznym Hydro - Nitro. W tym samym czasie zaczął pisać wspomnienia, które objęły jego uczestnictwo w ruchu socjalistycznym, życie na emigracji, działalność naukową w Polsce oraz służbę na stanowisku głowy państwa. Po 1943 roku stan jego zdrowia stale się pogarszał, dręczyły go przygnębiające wieści z kraju, problemy materialne i samotność. F. Składkowski wspominał: „Mimo ciężkich cierpień w ostatnich latach, prezydent nie zmienił się duchowo. Był wyrozumiały dla małości ludzkich pełen dobroci i niezmiennej cierpliwości w znoszeniu przykrości osobistych, gdyż były one dla niego niczym wobec ciężkiego położenia Polski". Ostatnie miesiące życia spędził Mościcki w małej podgórskiej wiosce pod Lozanną. Zmarł 2 października 1946 roku w Vfersaix, gdzie też zosta/ pochowany na miejscowym cmentarzu. Prezydent Raczkiewicz i premier rządu emigracyjnego wystosowali do wdowy depesze kondolencyjne. E. Kwiatkowski pisał: „Zapomniany uczony i organizator Chorzowa, twórca instytutu Badawczego, wielki odkrywca, zepchnięty z piedestału dostojeństwa prezydent Polski, złożony został w ziemi, na której przed 50 laty rozpoczynał swój wspaniały staż twórczego, pracowitego, ofiarnego życia. Myślał, pracował, radował się i cierpiał w samotności. Los nie szczędził mu podobnie jak i jego poprzednikom na stanowisku prezydenta wielu dotkliwych ciosów i targicznego zakończenia". 13.09.1993 z inicjatywy prezydenta L. Wałęsy i prymasa J. Glempa prochy I. Mościckiego zostały sprowadzone do kraju i złożone w krypcie Wielkich Polaków w katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie.