Niepodległość

 

 

W lipcu 1922 roku Mościcki przybył do Chorzowa obejmując obowiązki dyrektora fabryki. Wspominał ten dzień: .... zastałem wszystkie placówki techniczne opuszczone, a cały personel inżynierów i majstrów wynoszący razem około 200 ludzi, wyjechał do pobliskiego miasta Bytomia, po stronie niemieckiej. Na miejscu pozostali tylko robotnicy w liczbie ok. 3 tyś. Wszystkie rysunki, plany i akty techniczne, zawierające wszelkie dane dotyczące ruchu fabryki zostały także wywiezione. Oprócz tego zdemontowano różne części aparatury, utrudniające wprowadzenie ich w ruch". W gabinecie dyrektora natrafiono na dokumentację zawierającą opinię wykluczającą możliwość uruchomienia fabryki bez niemieckiego współdziałania. To, jak również częste ataki sabotażu, nie zniechęciło jednak Mościckiego. Opuszczone stanowiska zostały obsadzone przez polskich inżynierów, uczniów i współpracowników z „Metanu" oraz Politechniki Lwowskiej. Śląska załoga początkowo sceptycznie odnosiła się do ich kwalifikacji, Niemcy bowiem rozsiewali pogłoski o rozkradaniu sprzętu i wywożeniu go w głąb kraju. Rzeczywistość weryfikowała jednak te poglądy, szczególnie przekonywała ich postawa wszędobylskiego dyrektora fabryki. Mościcki „równocześnie i bez wytchnienia angażował i rozmieszczał nowy personel, techników uczył znajomości aparatury, chemikom wyjaśniał przebieg procesu produkcyjnego, organizował biuro zakupów i biuro sprzedaży, wydobywał w bankach pieniądze, konferował z robotnikami, namawiając ich z ufnością do opanowania aktów sabotażu". Dbał o pracowników zapewniając im wysokie zarobki. Zainicjował otwarcie szkoły przyzakładowej oraz sklepu sprzedającego tańsze produkty dla pracowników. Nocami zaś wspólnie z Felicjanem Zalewskim pracował nad odtworzeniem dokumentacji technicznej. Już w ciągu dwóch tygodni udało się dokonać wstępnego rozruchu fabryki, a po kilku miesiącach doświadczeń udało się doprowadzić wydajność do poziomu, jaki fabryka osiągnęła pod zarządem niemieckim. Kontynuując eksperymenty podniesiono wzrost produkcji oraz poszerzono jej asortyment. Chorzowski epizod zakończył się dla Mościckiego sukcesem, sprawdził się jako naukowiec, technolog i organizator. Sprawując przez cztery lata funkcję dyrektora fabryki nie rezygnował z innych zajęć. Kierując katedrą technologii chemii nieorganicznej i elektrochemii technicznej na Politechnice Lwowskiej, w Warszawie pełnił obowiązki szefa Chemicznego Instytutu Badawczego. W czerwcu 1925 roku został rektorem Politechniki Lwowskiej, ale szybko zrezygnował z tej godności, ponieważ w tym samym czasie Politechnika Warszawska zaproponowała mu objęcie katedry elektrochemii.