Prezydentura

 

 

Prezydent był zapraszany na narady zespołu bliskich współpracowników Marszałka, konferował często z samym Piłsudskim i aktualnymi premierami, śledził prace Rady Ministrów, podpisywał przygotowane przez rząd dekrety. Z konieczności niekiedy, firmował antyparlamentarne posunięcia Piłsudskiego. To właśnie on sygnował swoim nazwiskiem stosowaną nagminnie procedurę odraczania sesji sejmowych, oraz ogłaszał niepopularne rozporządzenia. On również brał odpowiedzialność za robienie kpin z konstytucji, kiedy np. powoływał rząd w identycznym składzie jak ten, który dopiero co otrzymał votum nieufności w sejmie (głośny przypadek gabinetu Kazimierza Bartla we wrześniu 1926 r.). Zachowywał jednak pełną lojalność wobec Piłsudskiego i to nie tylko dlatego, że zawdzięczał mu to najwyższe stanowisko państwowe. Podobnie jak wszyscy ludzie tego środowiska, uważał on Marszałka za postać wyjątkową, o niepodważalnym autorytecie. Piłsudski był zresztą dla niego wyrocznią w sprawach państwowych także i dlatego, że - o czym trzeba pamiętać - Mościcki przez większość swego życia nie zajmował się polityką i dopiero zaczynał uczyć się jej reguł. Autorytetem swego urzędu prezydent podnosił rangę uroczystości i inicjatyw państwowych, samorządowych, naukowych i społecznych. Patronował m.in., Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu, budowie Biblioteki Narodowej, powstaniu Państwowego Instytutu Kultury Wsi czy Instytutu Radowego. Na mocy dekretu z 1926 roku każdy siódmy syn w rodzinie, a jeśli byli bliźniacy, to siódmy i ósmy, zostawał chrześniakiem prezydenta. Oczywiście musiała to być rodzina praworządna, .uczciwa, cnotliwa i szlachetna. Ustalano to na podstawie opinii zebranych w środowisku. Chrześniacy prezydenta mieli prawo do bezpłatnej nauki w kraju i za granicą, lecznictwa, przejazdów publicznymi środkami komunikacji. Waloryzowane wkłady oszczędnościowe pozostawały w dyspozycji Skarbu Państwa do uzyskania pełnoletności przez chrześniaka. Rodzin wielodzietnych przed wojną było wiele, chrześniaków też była liczna grupa. Podczas chrztu prezydenta zastępował więc często minister, starosta lub wójt. Jednak w księgach parafialnych wszędzie jako ojca chrzestnego wpisywano Ignacego Mościckiego.