Mościce

 

 

Mimo że los zakładów chorzowskich był jeszcze niepewny, Mościcki planował już budowę nowej fabryki co mogło uchodzić za fantastykę, ale przyszłość dowiodła, że miał rację. Polskie rolnictwo zgłaszało w tamtym okresie coraz większe zapotrzebowanie na nawozy sztuczne. Budowę nowych zakładów azotowych rozpoczęto w 1928 roku w okolicach Tarnowa. Prace postępowały w bardzo szybkim tempie, fabryka miała być wizytówką polskiego przemysłu. Planowano ją więc z rozmachem, a o przestrzennym rozplanowaniu i zakupie technologii decydował osobiście Mościcki, mimo że pełnił wówczas już funkcję prezyden ta Rzeczypospolitej. Za kwotę 100 min zł wydanych z budżetu państwa postawiono 53 budynki, w których rozmieszczono hale fabryczne i mieszkania personelu. Osada, w której powstała fabryka nazwana została później na jego cześć Mościcami. „Tarnowskie Azoty" podały, że otwarcie i poświęcenie Zakładu miało bogatą oprawę: „To była wielka uroczystość z udziałem najwyższych przedstawicieli państwa: Prezydentem Rzeczypospolitej pro/, /gnącym Mościclcim oraz Ministrem Przemysłu i handlu inż. Eugeniuszem Kwiatkowskim. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz miasta Tarnowa oraz władz wojewódzkich z Krakowa. Uroczystość ta była wielką manifestacją patriotyczną, że oto na te ziemie galicyjskie, na te ziemie Małopolszczyzny wprowadzono uroczyście najnowocześniejszą na owe czasy technologię produkcji nawozów, najnowocześniejsze maszyny, wspaniałe budynki konstrukcji najlepszych architektów. Bo trzeba przyznać, że wykonanie potężnych murów hal fabrycznych dla elektrownii, hal produkcyjnych do samego wejścia przez bramę nr l, precyzyjne rozplanowanie technologii kolejnych procesów chemicznych, jak i powiązań wszystkich instalacji z głównym zasilaniem wodą, parą, energią elektryczną, powiązań kablowych, rurociągowych, drogowych, było prawdziwym mistrzostwem. Jednostajny rytm urządzeń fabryki, która podjęła wtedy pracę dla wielkiej sprawy, jaką było przemysłowe zagospodarowanie terenów ówczesnej niepodległej Rzeczpospolitej, napawał dumą ówczesnych obywateli." Sam zaś Mościcki pisał: „Odwiedzałem chętnie Mościce, bo za każdym razem miałem możność zwiedzania nowych części, rozbudowującej się bezustannie wytwórni. Raz tylko nie zastałem nic nowego, zwiedzałem więc tym razem tylko kwietniki, urządzone wokół budynków fabrycznych. Inżynierowie z Chorzowa, porównując Mościce do poprzedniego miejsca pracy, nazywali je żartobliwie wielkim sanatorium. Wszędzie panowała wzorowa czystość, a budynki tonęły wśród kwiecia, pomimo że zakłady znacznie przewyższały wielkością wytwórnię chorzowską. Odczuwało się tu potrzebę dostosowania piękna zewnętrznego do harmonii wewnętrznej zespołu pracującego. Mościce dawały przykład, że i zakłady chemiczne mogą wzbudzać przyjemne wrażenie". Kiedy w 1939 roku fabrykę odwiedził francuski uczony C. Matignon był zdumiony, że kierownikami byli tu sami młodzi ludzie, rzecz na Zachodzie niespotykana.